Cisza, krzyk, łzy- czy to nadal zgoda w BDSM?
- › Olivia Bosek
- 08.01.2026
- 13 Wyświetlenia
W świecie BDSM jednym z najważniejszych filarów każdej interakcji jest zgoda. Ale co się dzieje, gdy partner milczy, krzyczy albo płacze? Czy to oznacza, że coś poszło nie tak? A może właśnie świadczy o głębokiej zaangażowanym emocjonalnie scenie? W tym artykule przyjrzymy się temu, jak rozpoznać granice zgody w sytuacjach, które na pierwszy rzut oka mogą wyglądać na alarmujące, ale są częścią planowanej dynamicznej gry władzy.
Nie chodzi tu o usprawiedliwianie przemocy czy ignorowanie czerwonych flag – wręcz przeciwnie. Chodzi o zrozumienie, jak skomplikowana może być komunikacja w intensywnych scenach i dlaczego kluczowe jest ustalenie granic z wyprzedzeniem, a także znajomość narzędzi typu safe words (słowa bezpieczeństwa) i systemy check-in podczas i po scenie.
Co to właściwie znaczy „zgoda” w BDSM?
Zgodnie z definicją stosowaną przez organizacje zajmujące się edukacją seksualną, takie jak Planned Parenthood czy The National Coalition for Sexual Freedom (NCSF), zgoda w BDSM opiera się na trzech fundamentach:
- Informed consent – świadoma zgoda,
- Enthusiastic consent – entuzjastyczne akceptowanie,
- Ongoing consent – trwała, ciągła zgoda.
To oznacza, że uczestnicy muszą wiedzieć, na co się zgadzają, muszą to robić dobrowolnie i mieć możliwość wycofania zgody w każdej chwili.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli ktoś mówi „tak” do bólu, upokorzenia czy restrykcji, to nie oznacza, że może on być narażony na rzeczy, których nie omówiono wcześniej. Zgoda nie jest stała – to proces.
Cisza – kiedy milczenie to zgoda, a kiedy ostrzeżenie?
Cisza bywa myląca. W codziennym życiu milczenie często kojarzymy z niezadowoleniem, strachem lub brakiem zaangażowania. Ale w świecie BDSM cisza może być częścią sceny – np. gdy submisywna osoba ma zakaz mówienia bez pozwolenia dominanta.
Tutaj kluczowe staje się uprzednie ustalenie protokołu komunikacji. Jeśli partner wie, że może użyć systemu palców (np. pokazać trzy palce, gdy wszystko jest OK, dwa – gdy chce zwolnić, jeden – STOP), to jego milczenie nie musi być sygnałem problemu.
Według badań cytowanych przez Dr. Meg-John Barkera, psychologa specjalizującego się w relacjach niemonogamicznych i BDSM, utrata mowy pod wpływem intensywnych bodźców (tzw. subspace) jest naturalnym zjawiskiem u wielu osób poddających się dominacji. To stan odmienionego świadomości, podobny do transu, gdzie emocje i percepcja bólu się zmieniają.
Ale – uwaga – to nie oznacza, że każdy, kto milczy, znajduje się w subspace. Dominant musi być czujny, obserwować język ciała: oddech, spojrzenie, mięśnie, reakcje fizjologiczne. Cisza może też oznaczać shock, freeze (stan „zamrożenia”) lub trauma response – szczególnie u osób z przeszłością przemocy.
Dlatego przed sceną warto omówić osobiste „czerwone flagi” – np. „gdy zacznę drżeć bez kontroli, to znaczy, że musimy przerwać”.
Krzyk - ból czy ekstaza?
Krzyk to kolejny dźwięk, który łatwo źle zinterpretować. W filmach sensacyjnych krzyk = dramat. W realu jednak wiele osób w BDSM używa krzyku jako naturalnej reakcji na ból lub intensywne emocje – i to w pełni świadomie.
Na przykład podczas floggingu (biczenia rzemieniem) krzyk może pomagać w odprowadzaniu bólu – działa jak katarsis. Niektórzy submissywni uczestnicy nawet prosią dominantów, by nie przerywali, nawet jeśli krzyczą.
Ale – i to ważne – krzyk nie zawsze oznacza „idź dalej”. Dlatego konieczne są jasne słowa bezpieczeństwa. Popularne są:
- „Red” – natychmiastowa przerwa,
- „Yellow” – zwolnij, sprawdź stan,
- „Green” – wszystko OK.
Alternatywą dla tych, którzy nie mogą mówić, są gesty ręki, dźwięki (np. klaśnięcie), a nawet urządzenia typu squeezable ball – piłeczka, którą można ścisnąć, by dać sygnał.
Jak podkreśla Erika Lust, twórczyni filmów erotycznych z elementami edukacji seksualnej, „komunikacja w BDSM to nie tylko słowa – to cała paleta sygnałów, które uczymy się rozszyfrować razem z partnerem”.
Łzy - emocje, które nie zawsze są złe
Płaczenie to często najbardziej kontrowersyjny aspekt scenerii BDSM. Widząc łzy, wielu ludzi myśli: „to musi być traumatyczne”. Ale badania pokazują, że łzy podczas lub po scenie mogą wynikać z intensywnej ulgi emocjonalnej, bliskości psychicznej lub po prostu fizjologicznej reakcji na stres.
Psycholodzy z Uniwersytetu Yale opisują fenomen „emotional release” – uwalniania emocji poprzez intensywne przeżycia. W przypadku BDSM często spotykane u osób, które długo tłumiły potrzebę poddaństwa, kontroli lub intymności.
Jednak – ponownie – nie każda łza jest dobra. Kluczowe pytanie brzmi: Czy były one omówione wcześniej? Czy osoba po scenie czuje się dobrze, czy raczej zagubiona, winna, zraniona?
Po każdej intensywnej scenie niezbędny jest aftercare – czas na pielęgnowanie, pocieszenie, wspólne jedzenie, rozmowę. To wtedy partnerzy sprawdzają, co zadziałało, co bolało (dosłownie i metaforycznie), i czy wszystko było w porządku.
Brak aftercare’u może zamienić nawet najpiękniejszą scenę w traumę.
Jak zapewnić, że zgoda jest rzeczywista?
Oto kilka praktycznych kroków, które potwierdziły swoje znaczenie w środowisku BDSM:
- Przed sceną – rozmowa (negotiation): Omówcie granice, marzenia, lęki, trygery, metody komunikacji.
- Ustalcie safe word i alternatywy: Niektóre osoby tracą zdolność mówienia – mając plan B, unikasz katastrofy.
- Obserwujcie siebie nawzajem: Język ciała mówi więcej niż słowa. Zbyt szybki oddech, zaciśnięte pięści, puste spojrzenie – to sygnały.
- Po scenie – debriefing: Porozmawiajcie, co było dobre, co wymaga poprawy. Użyjcie skali od 1 do 10.
- Szczere pytania: „Czy czułeś się bezpiecznie?”, „Czy miałeś ochotę powiedzieć stop, ale nie mogłeś?”.
Warto pamiętać, że zgoda może zostać cofnięta po scenie – np. gdy ktoś doświadczy późnego szoku lub PTSD. To nie oznacza, że był oszukiwany – czasem umysł potrzebuje czasu, by przetworzyć intensywne doświadczenie.
Organizacje takie jak Kink Aware Professionals (KAP) podkreślają, że terapeuci i lekarze powinni być świadomi, że łzy, ślady na ciele czy nietypowe zachowania nie zawsze oznaczają przemoc – mogą być częścią konsensualnej gry.
Zgoda to nie cisza – to ciągły dialog
Cisza, krzyk, łzy – same w sobie nie decydują o tym, czy scena była etyczna. Decyduje kontekst, komunikacja i wzajemne zaufanie.
Zgoda w BDSM to nie „raz powiedziałem tak, więc zawsze tak”. To żywy, pulsujący proces, który wymaga empatii, obserwacji i odwagi, by zadać trudne pytania.
Jeśli jesteś nowy w świecie BDSM – nie bój się pytać. Jeśli jesteś doświadczony – nie zakładaj, że wiesz wszystko. Każdy człowiek, każda scena, każde łzy są inne.
Bo prawdziwa władza w BDSM polega nie na dominowaniu, ale na dbaniu o bezpieczeństwo i godność drugiej osoby – nawet (czy zwłaszcza?) wtedy, gdy krzyczy, płacze… albo milczy.






