Koleżanka z klasy

Ostatnie tygodnie odpuścił sobie naukę. Nie jest to pierwsza klasa, w której należy sobie wyrobić dobrą opinię, a matura dopiero za rok. Przez ferie chciał uzupełnić zeszyty. Pożyczył je od Agnieszki, koleżanki, która jego zdaniem miała figurę doskonałą. Nieraz wyobrażał sobie, że razem igraszkują. Pierwszy tydzień ferii minął, w drugim postanowił zeszyty oddać. Umówili się na czwartek, na godzinę 11, przed dworcem PKP. Spojrzał na telefon, „Nowa wiadomość od Aga K.”. Sprawdził. „Maciek, przepraszam Cie bardzo, spóźnię się kilka minut”. Puścił sygnałek. Czekał obserwując ludzi. Nie patrzył na zegarek i gdy ją w końcu zobaczył nie wiedział czy spóźniła się 5 czy 10 minut. Wszystko jedno. Przywitali się całusem w policzek, jak to ostatnio mieli w zwyczaju. -Aguś, mogę Cię wyciągnąć na krótki spacer? -Jasne. Jak już wyszłam z domu to tam prędko nie wrócę. -Zaraz wrócisz… Widzę, że coś zakatarzona jesteś… -A tam, nie przejmuj się. Uśmiechnęła się. Miała piękny uśmiech, zęby idealnie proste, z powodzeniem mogłaby grać w reklamie pasty do zębów. Spacerowali rozmawiając o szkole, o wycieczce, na którą z ich klasy jedzie 5 osób, o wygranej Barcelony z Chelsea… Słowem o wszystkim i o niczym. Maciek nie znał tych terenów, więc Aga prowadziła. Weszli w pustą…

Zimowe poranki
Opowiadania erotyczne kobiet / 25 stycznia 2017

Zimowe poranki… nigdy ich nie lubiałam. Hałaśliwy budzik przerywający sen, ciemności za oknem i zimna woda w łazience. Pozostanie w łóżku nie wchodziło w grę. Musiałam wstać, umyć się i ubrać, zjeść śniadanie. Najgorsze było wyjście z domu. Mróz szczypał mnie w policzki gdy szłam przez zaspy do autobusu. Zbliżając się do przystanku poślizgnęłam się na oblodzonym chodniku i upadłam. Poczułam ostry ból w plecach. Jeden z mężczyzn stojących na przystanku szybko do mnie podszedł. -Czy coś się pani stało?- zapytał. Pochylał się nade mną z troską w oczach. Miał na sobie ciemny kożuszek, wełniany szalik i wysokie buty. -Źle się pani czuje?- zapytał jeszcze raz. -Nie, wszystko w porządku- odpowiedziałam. Podał mi rękę. Chciałam wstać, ale nie mogłam. Przygryzłam dolną wargę. -Nie dam rady…- szepnęłam. -Czy pani coś złamała? Nie byłam pewna. -Myślę, że to tylko potłuczenie. Proszę się o mnie nie martwić. Chyba jednak się martwił. Stał przez chwilę obok mnie, jakby się nad czymś zastanawiając. -Muszę pani jakoś pomóc. Proszę się o mnie oprzeć i wstać. Czy pani jedzie do pracy? -Na uczelnię. Jeszcze studiuję… A pan pewnie gdzieś się śpieszy… -Nie pan, tylko Jacek…- uśmiechnął się do mnie. -Nie, wyszedłem tylko na krótki spacer. Stwierdził, że…

Pierwsza masturbacja
Opowiadania erotyczne kobiet / 22 stycznia 2017

Czy zastanawialiście się jak wyglądała Wasza pierwsza masturbacja? Jak to się stało, że odkryliście w sobie zdolność do przeżywania orgazmu? Ja pewnego dnia, gdy nikogo nie było w domu postanowiłam, że zrobię sobie kąpiel w wannie. Zwykle korzystałam z kabiny prysznicowej, bo wanna była takim “luksusem” od święta. Oczywiście nic, jak to zazwyczaj każda dziewczyna – nie planowałam. Lubiłam sobie często nalać wody i płynu do kąpieli i po prostu poleżeć. Bardzo lubiłam bawić się różnymi kosmetykami, np. ujędrniającymi biust czy powodującymi spalanie tkanki tłuszczowej na brzuchu. Oczywiście wiem dziś, że takie kremy czy balsamy raczej nic nie dają. Dziś aby zadbać o linię wolę po prostu przed pracą pobiegać. To nic nie kosztuje a działa pozytywnie – dla zdrowia i dla urody. I było to tak – taka zwyczajna sobota, weszłam do wanny i nic planując leżąc w niej postanowiłam, że doleję sobie jeszcze wody, z reszta ta co w niej byłam była dość zimna. Tak jakoś się złożyło, że słuchawkę (baterię) od prysznica od wanny trzymałam w okolicy krocza. Ktoś kto się przede mną kąpał – nie wiem czy był to tato, mama, siostra czy brat – ustawił sobie prysznic na bicz, czyli jeden dość wąski ale mocny…

Masturbowałam się wibratorem z koleżanką
Opowiadania erotyczne kobiet / 18 stycznia 2017

Rano normalnie wstałam do szkoły. Było ponure październikowe popołudnie. Czekając na autobus do szkoły było bardzo zimno. Często jadąc do szkoły jeżdżę z moją koleżanką Anią. Tego dnia czekałam na przystanku, jednak jej nie było. Wsiadłam i pojechałam. Na krzyżówce po drodze Ania jednak wsiadła. Zaproponowała: – To co mamy dzisiaj matematykę, idziemy na wagary? – No wiesz, później znowu będą wzywać moją mamę bo mam tyle nieobecności – No co Ty, weź przestań, przecież masz już osiemnaście lat i jesteś w maturalnej klasie. Sama sobie to usprawiedliwisz, a jak nie, to ja napisze Ci usprawiedliwienie. – No dobra, a masz jakiś pomysł gdzie mogłybyśmy pójść? – Tak, pojedźmy dalej autobusem, pojedziemy do galerii handlowej. Po drodze sobie myślałam, że znowu opuszczę lekcje i będę miała zaległości. Ostatnio nie pisałam testu z języka polskiego, a dziś opuszczę kartkówkę z matematyki. Ale nic. Jedziemy. Ania kupiła sobie w KFC Longera, a ja w McDonalds BigMaca i herbatkę, żeby się ogrzać, bo kierowca chyba oszczędzał na paliwie. Usiadłyśmy przy stołach restauracyjnych żeby pogadać. Wtedy od słowa do słowa zaczął się wstydliwy temat. Ania zapytała: – Chciałam Ciebie zapytać, czy… – No pytać, wal śmiało. – Bo wiesz to jest dość intymne pytanie…

Pożegnanie z Dorotką

Działo się to na początku września 2004 roku. Choć wszystkim okres ten kojarzy się z powakacyjnym powrotem do łagru jakim dla niektórych potrafi być szkoła, dla mnie wakacje jeszcze trwały. Znajdowałem się bowiem w sanatorium w Szczawnie-Zdroju pod Wałbrzychem, a turnus miał zakończyć się dopiero za dwa dni, czyli piątego września, a wiec już po rozpoczęciu roku szkolnego przez moja klasę. Już niedługo miałem zobaczyć się ze starymi znajomymi, ale wcale nie byłem szczęśliwy. Wiedziałem, że będę żałować tych wszystkich których tutaj poznałem i że mało prawdopodobne jest abym kiedykolwiek z kimś spotkał się ponownie. Mój nastrój i tak był niczym w porównaniu z reakcjami moich kumpli na odjazdy kolejnych dziewczyn do domu. Zwłaszcza kiedy wyjechała Patrycja bardzo nasilił się Syndrom Skakania z Balkonu. Ja byłem nieco bardziej zrównoważony niż te niedorozwinięte łebki, wiec na razie mnie to ominęło tym bardziej, że osoba, na której najbardziej mi zależało na szczęście jeszcze nie pojechała. Zastanawiałem się tylko jak długo utrzyma się mój stan jako-takiego dobrego samopoczucia. Były to moje ostatnie godziny z Dorotką, która miała wyjechać już jutro. Żałowałem, ze nie zdążyłem jej powiedzieć tego wszystkiego co chciałem, rozpaczliwie marzyłem, ze wróci choć dzień później, wtedy kiedy ja, przynajmniej kilka godzin…

szok
Opowiadania erotyczne kobiet / 9 stycznia 2017

Wszystko wydarzyło się na wakacjach, na których byłam wraz z rodzicami nad polskim Bałtykiem. Na wyjazd z nimi zgodziłam się bardzo niechętnie, skończyłam właśnie 17 lat i nie miałam ochoty nudzić się z rodzicami, którzy traktowali mnie nadal jak małą dziewczynkę i rozliczali z każdego grosza. Na szczęście już trzeciego dnia poznałam na plaży Patrycję, dziewczynę w moim wieku bardzo samodzielną i niezależną. Jak mi opowiedziała, spędzała wakacje wędrując wzdłuż polskiego wybrzeża od Świnoujścia aż po Hel, zatrzymując się po parę dni w bardziej atrakcyjnych miejscach. Zauważyłam, że z pieniędzmi się nie liczy i żyje na tzw. wysokiej stopie. – Chyba masz zamożnych „starych” – zagadnęłam wreszcie, gdy znów stawiała mi w barze. – Nie, to są moje pieniądze – zarabiam i wydaję! Okazało się, że dorabia sobie pracując w nightclubach, które jak grzyby po deszczu powstały w nawet najmniejszych miejscowościach wybrzeża. Łatwa i nieźle płatna robota, nie trzeba zaraz zgadzać się na seks, można na godziny potańczyć albo obciągnąć komuś dyskretnie kutasa – a kasa wpada! Podobno co dzień przychodziły i odchodziły dziewczyny i nie ma problemu, jeśli chciałabym spróbować. W pierwszej chwili aż się żachnęłam: – Co ty Patti, to nie dla mnie, nie ma mowy – wykluczone!!!…

Prysznic z Aneczką
Opowiadania erotyczne kobiet / 13 grudnia 2016

Byłam na dworze z Anką. Rozmawiałyśmy o tym co zawsze – o facetach. Temat oblukany, ale mimo wszystko zawsze można coś dodać. Tym razem to Anka nawijała. Zaczęła opowiadać o swoim spotkaniu z Tomkiem. Była szczera i cieszyło mnie to, że nie krępowała się przede mną. Opowiadała mi o ich wspólnych pieszczotach. Jak to ona zrobiła pierwszy krok w jego pokoju, na jego łóżku. Jak rozpięła jego rozporek i zaczęła się bawić jego kutaskiem. Opowiadała ze wszystkimi najdrobniejszymi szczegółami. On robił jej minetkę, nawet kilka razy. Co z tego, że w pokoju obok był jego ojciec. Przyznała się, że miała 3 ograzmy, „pierwsze” orgazmy jej życia, tak mówiła – bo do masturbacji przyznać się nie chciała. Zapytałam ją co wtedy czuła. Ja już byłam po tym przeżyciu, ale też nigdy jej się z tego nie „spowiadałam”. Pytałam czy były odgłosy. Ona powiedziała, że tak, krótkie subtelne pojękiwania i kołysanie biodrami. Chciało jej się krzyczeć ale nie mieli warunków. Opowiadała jak on wytryskał praktycznie 5 razy pod rząd, jak robiła mu dobrze ręką, jak bawiła się nim. Jak on jej ssał i całował sutki. Jak było jej dobrze… Szczerze mówiąc – podnieciło mnie to bardzo, ale nie chciałam tego po sobie…

Marek, Ania i jej starsza siostrzyczka

Marek był zwyczajnym chłopakiem, którego pasją były komputery i gry komputerowe. Miał 17 lat i wiedział już jak wygląda kobieta, ale jeszcze nie widział w swoim życiu żadnej nago. Oczywiście posiadał pokaźny „skład” gazet i filmów erotycznych, jak to w jego wieku bywało u normalnych chłopaków, i nieraz zabawiał się swoim przyjacielem, ale nigdy jeszcze nie robił tego z żadną kobietą. Mieszkał on w niewielkiej wioseczce, gdzie większość jej mieszkańców znała się bardzo dobrze więc zmuszony był do kupowania swoich „akcesoriów” do zabawy w mieście, w którym chodził do szkoły ponadgimnazjalnej. Tego dnia, w którym zdarzyła się jego przygoda (a był to piątek), Marek zaszedł do sklepu z gazetami żeby powiększyć swój zbiór o kolejną publikację „Gorących lesbijek”. Jak zawsze poszedł do sklepu rano przed szkołą, później wraz z gazetka w plecaku ruszył w stronę szkoły. Podczas lekcji nie mógł się skupić, ciągle myślał o swoim świerszczyku i zastanawiał się ile filmików uda mu się dzisiaj zobaczyć. Jego dzień nie zapowiadał się jednak zbyt lekko, gdyż miał dziewięć lekcji i kółko matematyczne. Po czwartej lekcji podeszła do niego jego koleżanka z klasy Ania. Była ona średniego wzrostu blondynką, miała dosyć zgrabna figurę. Była bardzo ładna, zawsze opalona i dobrze ubrana….

Przedział

Magda jechała pociągiem tego dnia do swojej koleżanki na wakacje. Była to długa trasa i rodzice trochę obawiali się puszczać w nią szesnastoletnią córkę. Po wielu namowach i prośbach zgodzili się. Teraz siedziała w pustym przedziale i czytała jakieś pismo młodzieżowe. Miała niewiele ponad 160 centymetrów wzrostu, czarne włosy do ramion i delikatnie zadarty nosek, na którym nosiła okulary. Była bardzo ładną dziewczyną, obiektem westchnień wielu chłopców, lecz dobre wychowanie rodziców powodowało to, że nadal z żadnym nie chodziła a co za tym idzie, była jeszcze dziewicą. Właśnie sięgała do plecaka po napój, kiedy drzwi do przedziału otworzyły się gwałtownie i weszło do niego trzech podpitych, ogolonych na łyso facetów w okolicy trzydziestki. -Można? – powiedział jeden i nie czekając na odpowiedź usadowił się naprzeciwko zdezorientowanej dziewczyny. – Wacha, zamknij drzwi i zasłoń to gówno. – rzucił do ostatniego, który wszedł. – Na zamek? – spytał Wacha. – A na co, na kutasa? – Spoko Menel. Już się robi. Magda postanowiła w tym momencie opuścić przedział i w momencie, kiedy wzięła swój plecak i chciała wyjść, mężczyzna złapał ją za włosy i szarpnięciem w dół zmusił do siąknięcia powrotem. – Gdzie się wybierasz? – spytał i splunął jej prosto w…

Siedemnastolatka

Mam 18 lat. A to co teraz opowiem miało miejsce dokładnie rok temu, na wakacjach. Siedziałam sama w domu. Nudziłam się niemiłosiernie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko wstałam, by je otworzyć. Okazało się, że to najlepszy przyjaciel mojego starszego brata – Piotr. Tutaj muszę przyznać, że zawsze za nim przepadałam. Jest niezwykle sympatyczny, zabawny, no i na brak urody też nie cierpi. Jest naprawdę przystojny… Zaprosiłam go oczywiście do środka. Zaproponowałam coś do picia, było strasznie gorąco. Nalałam soku i sięgnęłam do zamrażarki po lód. Piotr siedział na krześle w kuchni i czekał na napój. Ja w tym czasie męczyłam się z kostkami lodu. Za nic w świecie nie chciały wyskoczyć z foremki. W końcu wyskoczyły, tyle że jedna centralnie w moje czoło. Zdecydowanie poczułam to jaka jest twarda. Złapałam się za czoło. Piotr szybko zareagował i zaczął przyglądać się bliżej miejscu, w które uderzyła przeklęta kostka. Słyszałam jak coś mówił o tym, że to nic wielkiego, że może być tylko niewielki siniak. Ale ja myślałam wtedy o czymś innym…Kurcze, ale on miał cudowne dłonie. W końcu zaproponował, żebyśmy gdzieś usiedli, bo chciał się temu bliżej przypatrzyć. Usiedliśmy na kanapie w salonie. Przysunęłam się blisko, by mógł dokładnie obejrzeć…