Pożegnanie z Dorotką

Działo się to na początku września 2004 roku. Choć wszystkim okres ten kojarzy się z powakacyjnym powrotem do łagru jakim dla niektórych potrafi być szkoła, dla mnie wakacje jeszcze trwały. Znajdowałem się bowiem w sanatorium w Szczawnie-Zdroju pod Wałbrzychem, a turnus miał zakończyć się dopiero za dwa dni, czyli piątego września, a wiec już po rozpoczęciu roku szkolnego przez moja klasę. Już niedługo miałem zobaczyć się ze starymi znajomymi, ale wcale nie byłem szczęśliwy. Wiedziałem, że będę żałować tych wszystkich których tutaj poznałem i że mało prawdopodobne jest abym kiedykolwiek z kimś spotkał się ponownie. Mój nastrój i tak był niczym w porównaniu z reakcjami moich kumpli na odjazdy kolejnych dziewczyn do domu. Zwłaszcza kiedy wyjechała Patrycja bardzo nasilił się Syndrom Skakania z Balkonu. Ja byłem nieco bardziej zrównoważony niż te niedorozwinięte łebki, wiec na razie mnie to ominęło tym bardziej, że osoba, na której najbardziej mi zależało na szczęście jeszcze nie pojechała. Zastanawiałem się tylko jak długo utrzyma się mój stan jako-takiego dobrego samopoczucia. Były to moje ostatnie godziny z Dorotką, która miała wyjechać już jutro. Żałowałem, ze nie zdążyłem jej powiedzieć tego wszystkiego co chciałem, rozpaczliwie marzyłem, ze wróci choć dzień później, wtedy kiedy ja, przynajmniej kilka godzin…

Przedział

Magda jechała pociągiem tego dnia do swojej koleżanki na wakacje. Była to długa trasa i rodzice trochę obawiali się puszczać w nią szesnastoletnią córkę. Po wielu namowach i prośbach zgodzili się. Teraz siedziała w pustym przedziale i czytała jakieś pismo młodzieżowe. Miała niewiele ponad 160 centymetrów wzrostu, czarne włosy do ramion i delikatnie zadarty nosek, na którym nosiła okulary. Była bardzo ładną dziewczyną, obiektem westchnień wielu chłopców, lecz dobre wychowanie rodziców powodowało to, że nadal z żadnym nie chodziła a co za tym idzie, była jeszcze dziewicą. Właśnie sięgała do plecaka po napój, kiedy drzwi do przedziału otworzyły się gwałtownie i weszło do niego trzech podpitych, ogolonych na łyso facetów w okolicy trzydziestki. -Można? – powiedział jeden i nie czekając na odpowiedź usadowił się naprzeciwko zdezorientowanej dziewczyny. – Wacha, zamknij drzwi i zasłoń to gówno. – rzucił do ostatniego, który wszedł. – Na zamek? – spytał Wacha. – A na co, na kutasa? – Spoko Menel. Już się robi. Magda postanowiła w tym momencie opuścić przedział i w momencie, kiedy wzięła swój plecak i chciała wyjść, mężczyzna złapał ją za włosy i szarpnięciem w dół zmusił do siąknięcia powrotem. – Gdzie się wybierasz? – spytał i splunął jej prosto w…

Nazywam się marta

Nazywam się Marta właśnie kończę gimnazjum. Na swój wygląd nie narzekam. Mam wszystko na swoim miejscu, a ogół wygląda nawet ładnie. Długie kasztanowe włosy to moja chluba, reszty nie komentuję, ale jak na mój gust jest dobrze. Tak więc jestem niebrzydka, ale z drugiej strony nie lubię makijażu, pięknych ciuchów, latania po dyskotekach i podobania się chłopcom. Moje dwie najbliższe przyjaciółki – Gośka i Anka, myślę, że ładniejsze ode mnie (Gośka – niska, z długimi blond włosami, dużymi parametrami, Anka – króciutka czarna czuprynka, wysoka i również wszystko jak najbardziej na swoim miejscu), podzielają moją filozofię. Raz tylko zdarzyło nam się coś niegodnego i raczej nie jestem z tego dumna. Ostatnio wróciliśmy z zielonej szkoły. Zawsze lubiłam zielone szkoły – prawie zero lekcji, wylegiwanie się na słońcu, wygłupy. W tym roku jednak miałam wątpliwości czy jechać, gdyż wśród znajomych ostatnio pojawiła się moda na procenty. Wiedziałam, że w Głuchołazach będzie wielka libacja. Po namowie Anki i Gośki (one też nie lubią alkoholu) zgodziłam się jednak. a miejscu z początku wszystko wyglądało na to, że nie miałam racji w mych sądach: MAGiczna trójca (Marta, Anka, Gośka) trafiła do pięcioosobowego pokoju wraz z Natalią i Sandrą – największymi lafiryndami w klasie. Na…

Żniwa
Opowiadania erotyczne kobiet / 14 stycznia 2016

Mam na imię Dominika i obecnie mam 21 lat. Historia, którą chcę opowiedzieć zdarzyła się 5 lat temu. Pojechałam na wakacje do mojej babci, wtóra mieszka na wsi w okolicach Obornik. Przyjeżdżałam tu wcześniej z rodzicami. W tym roku nie wypalił wyjazd za granicę i wylądowałam właśnie tu. Okolica jest bardzo ładna. Nieopodal jezioro z mnóstwem dzikich kaczek a naokoło lasy. Wada tego miejsca była oczywista. Poza leżeniem nad jeziorem i spacerami po lesie nie ma co robić. Jedynym pocieszeniem było to, że w sąsiedniej wsi mieszkała moja o cztery lata starsza daleka kuzynka. Może nawet nie była kuzynką ale to mniej istotne. Najważniejsze, że było u kogo posiedzieć i z kim pogadać. Na wsi jak to na wsi latem przyszły żniwa i kto żyw zasuwał w polu. W taki właśnie dzień wybrałam się do kuzynki Emilki. Niestety na herbatkę i ciastko nie było szans. Robota w polu. Emilka zaproponowała żebym poszła z nimi i zobaczyła jak wygląda życie na wsi. Na miejscu wujek powiedział , żebym wsiadła do kabiny traktora to sobie z góry popatrzę na wszystkich i nie będę się nudziła gdzieś na miedzy. Za chwilę do traktora wskoczył jakiś chłopak. Powiedział posuń się bo muszę mieć miejsce….

Kolonijny prysznic

Miałem wtedy 16 lat, kiedy przydarzyła mi się ta „przygoda”. Pojechałem na kolonie z innego miasta. Byłem trochę zdołowały tym ze najstarsza dziewczyna ma 12 lat i że takich jest jeszcze dwie, w sumie trzy. ale po jakimś czasie zacząłem dostrzegać dobre strony tej sytuacji. Wszystkie na swój dość młody wiek były nieźle zbudowane i pociągające, tak iż sam pod prysznicem się nie nudziłem. Ale któregoś razu doszło do niesamowitej rzeczy. Prysznice były wspólne tak iż i chłopcy jak i dziewczyny z nich korzystały, trzeba było tylko zamknąć drzwi aby nie było „nieprzewidzianych gości”. I o tym myślałem akurat tego dnia zapomnieć. Byłem trochę wykończony całym dniem i postanowiłem wcześniej wziąć prysznic i pójść w kimo. Jednak podczas „zabawy” w łazience znalazły się dziewczyny. Nie zauważyły mnie w pierwszej chwili, gdyż mój prysznic znajdował się we wnęce, której nie mogły zauważyć. One nie zapomniały o zamku. Weszły zajmować prysznice i w tym momencie odkryły moja obecność. Byłem zszokowany całym zajściem tak iż pała stała mi jak na rozkaz generała a mydło, którego używałem jako substancji poślizgowej, pokrywało całego, i tylko, chujka. Nie uszło to uwadze dziewczyn i zebrały się wszystkie koło mnie. Cały płonąłem z zawstydzenia, nie mogłem się ruszyć….