Spotkanie

Byliśmy małżeństwem od 16 lat. Nasze życie erotyczne biegło spokojnie, bez nadzwyczajnych ekscesów, bez poszukiwań i eksperymentów, chociaż nie do końca. Ot takie sobie prawie statystyczne małżeństwo. Co prawda zdarzały się nam obojgu przygody pozamałżeńskie, jednakże nie miały one żadnego wpływu na nasz związek jak i na nasze wzajemne uczucia. Traktowaliśmy te zdarzenia nie powiem, że lekceważąco, ale na pewno obojętnie. Oczywiście obowiązywała bezwzględna szczerość w tej materii. Na święta pojechaliśmy do rodziców żony, którzy mieszkali w małym miasteczku na południu Polski, a w którym żona spędziła całe dzieciństwo i młodość do czasu rozpoczęcia studiów. Drugiego dnia świąt wyszliśmy na spacer. Naprzeciwko nas szła również jakaś para trzymając się pod rękę. On wysoki, przystojny mężczyzna lat około 40, ona pulchna (nie gruba) sympatyczna blondynka, też lat około 40. Gdy odległość między nami zmalała do 2-3 metrów mężczyzna zawołał: – Renata?! – Renata – odrzekła moja żona. – Michał? – Michał – odrzekł nieznajomy. – Poznajcie się. Mój mąż Janusz a to mój przyjaciel z lat młodości – Michał. – Renata moja koleżanka z dawnych lat a to moja żona Krystyna. – Kiedy to ostatni raz się widzieliśmy Michale? – Chyba jakieś 18 lat temu jak wyjechałaś na studia. – Zgadza…

Fetysze?
Opowiadania erotyczne kobiet / 10 września 2016

Traf chciał, że pewnej niedzieli musiałam odwiedzić dalekich krewnych pod Kołobrzegiem. Zazwyczaj tego nie robię, było to obowiązkiem moich rodziców, jednak z powodu choroby mamy musiałam odwiedzić kuzynostwo. Nie znałam ich za dobrze. Wiedziałam tylko, że wuj ma ogromny temperament, który mimo pięćdziesięciu sześciu lat na karku nic a nic nie osłabł. Jednak jego wymagania były tak trudne do spałnienia (najlepiej młoda, nieśmiała dziewica), że zrezygnował z poszukiwań i coraz częściej wspominał o końcu i śmierci. Ciotka z kolei była osobą schorowaną i nie mogła sprostać wymaganiom wuja, ale słuchanie jego narzekań i patrzenie jak wpędza się w depresję było ponad jej siły. Kiedy dotarłam na miejsce okazało się, że sytuacja była bardziej napięta niż przypuszczałam. Ciotunia żaliła mi się, że jeszcze do niedawna mieli pokojówkę (mieszkają w ogromnej podmiejskiej willi), ale wuj nie zwracał na nią uwagi, nie miała w sobie żadnej „iskry”. Teraz na gwałt poszukują młodej i chętnej – „do pracy”, jak to ujęłą ciotka – dziewczyny. Wysokość pensji nie grała roli, zapłacą każdą cenę. Przez jakiś czas nie zwracałam zbytniej uwagi na monologi ciotki, jednak w pewnej chwlili przypomniałam sobie o Agnieszce! To była idealna okazja! Mój mózg zaczął pracować na najwyższych obrotach. Starszy nobliwy pan…

U Kasi i Marcina
Opowiadania erotyczne kobiet / 10 kwietnia 2016

Świat migał mi przed oczami i zostawał w dole. Świat zredukowany do prostokątnych szybek kolejnych drzwi windy na kolejnych piętrach boku. W świetle żółto-zielonym (bo ktoś pomalował żarówkę na zielono, aby nie została ukradziona) jechałam na szóste piętro. Winda zatrzymała się z pewnym wahaniem, jakby wyczuwając mój nastrój. Kołysała się w górę i w dół, trzeszcząc lekko… Dała mi jeszcze szansę na naciśnięcie przycisku „Parter”… Przez chwilę stałam tak, z wyciągniętą ręką, w połowie drogi do konsoli. Może ktoś z dołu przywoła windę, może nie będę musiała podejmować tej decyzji sama? Sekundy mijały… winda powoli przestawała się kołysać. Dotarłam już tutaj, więc chyba nie mogę się teraz wycofać – myślałam. popchnęłam metalowe drzwi. Jęknęły, ale poddały się mojemu naciskowi. Na piętrze były trzy mieszkania, sprawdziłam numer i skierowałam się do środkowych drzwi – naprzeciw windy. Były czyste, a obok wisiała doniczka z piękną, zielona paprocią. Przeszłam dwa kroki, dwa stuknięcia obcasami o betonową podłogę piętra, dwa echa moich kroków… Stanęłam na miękkiej wycieraczce. Ostatnia szansa… przez chwilę głaskałam dzwonek. Czułam nierówności plastykowego kontaktu opuszkami palców. Przecież nic o nich nie wiem… poznałam ich na czacie, kilka dni temu. Wydawali się bardzo miłą parą… przyjmując zaproszenie do ich mieszkania nie planowałam…

Spełnione marzenia mężatki
Opowiadania erotyczne kobiet / 7 kwietnia 2016

Trzeci miesiąc pobytu za granicą i wyczerpująca praca tak mnie osłabiła,że moim marzeniem było to żeby być już w ranionach męża i solidnie odpocząć.W domu kochaliśmy się regularnie i nie miałam takich problemów ze sobą, natomiast tutaj byłam zbyt zmęczona pracą i nie miałam ochoty na sex.Poza tym nie było mężczyzny w moim typie,który mógłby mnie pobudzić.Na te kilka dni przed powrotem do domu,myślałam coraz częściej o sexie i to takim dziwnym, nietypowym,pierwszy raz mnie coś takiego naleciało,żeby spróbować inaczej niż dotąd.Zadzwoniłam do męża i powiedziałam mu o tym,w pierwszej chwili zdębiał ale po kilku minutach rozmowy zaaprobował moją zachciankę i powiedział,że coś wymyśli aby mnie mile zaskoczyć.Zdałam się na jego gust w tych sprawach i nie rozwijałam tematu czego to ja chcę, a czego nie.Mijały kolejne godziny,a ja już myślami byłam w domu i myślałam jak będziemy urozmaicali sobie sex,byłam ciekawa czegoś nowego,czegoś czego jeszcze nie przeżyłam.To tak głęboko we mnie siedziało,że ta rozłąka pobudziła dopiero we mnie takie żądze. Samolot wylądował bez opóźnienia,z lotniska odebrał mnie mąż i po parunastu minutach byłam już w domu.Prysznic i smaczne przekąski jakie mi przygotował wzbudziły we mnie ochotę na sex z nim teraz i tutaj.Wiedziałam też,że to nie ma sensu skoro…

Kasia

Było to wcale nie tak dawno i wcale nie daleko, tylko w 2005 roku, w piękne letnie przedpołudnie, w miejscowości Otwock, mieście sexu i biznesu. Okoliczności w jakich poznałem panią Kasię miały decydujący wpływ na przebieg mojego życia intymnego. Kobieta ta mimo swych czterdziestu lat, pozbawiła mnie kompleksów w stosunku do kobiet i nauczyła szacunku do starszych niewiast. Liczę nieco ponad dwadzieścia kilka lat, a w kontaktach z płcią piękną byłem bardzo wstydliwym młodzieńcem. Interesowały mnie tylko młode dziewczyny, które były główną przyczyną moich niepowodzeń. Te młode damy podziwiałem nie zwracając uwagi na dojrzałą płeć niewieścią, tylko młodym kobietom przyglądałem się, o nich marzyłem i z nimi bujałem w obłokach. Lecz życie mnie nauczyło, że te rozkoszne stworzenia przed którymi zawsze czułem respekt i okazywałem wobec nich nieśmiałość, okazały się miłe, wrażliwe i oddane, niektóre nawet bardzo . Nauka jazdy pewnej starszej damy, zmieniła moją nieśmiałość i dodała pewności siebie, a w dodatku wzbudziła szacunek, nawet podziw do starszych matron, w tym przypadku starszej o całe piętnaście lat. Wyzwoliło to we mnie pewien stereotyp, że stare to tylko wino i skrzypce są dobre, od tej pory myślałem inaczej. Nabrałem wtedy śmiałości do kobiet, dodatkowo przełamałem pewne opory w kontaktach z…

Czerwone pośladki

Ta historia zdarzyła się naprawdę i… bardzo niedawno. Studiuję na uniwersytecie. W ramach obowiązkowych godzin wychowania fizycznego zapisałem się na siatkówkę, jednak termin, w którym te zajęcia się odbywają jakoś nie bardzo mi pasuje, więc często się na nich nie pojawiam. Wiąże się to z koniecznością odrabiania nieobecności na jakichś innych zajęciach. Zazwyczaj wybieram popołudniową koszykówkę we wtorki, jednak w tym tygodniu coś mi wypadło, więc postanowiłem wybrać się w środę na ping-ponga. Kiedyś trochę grałem, więc pomyślałem, że nie powinienem mieć większych problemów. Nauczyciel (sympatyczny facet około pięćdziesiątki, ubrany w niebieski dres) zgodził się bez problemów, więc przebrałem się w szatni, po czym wszedłem na salę i usiadłem na długiej ławce wraz z innymi studentami. Zajęcia z tenisa stołowego były „koedukacyjne” – podobnie jak moja siatkówka, w przeciwieństwie jednak do koszykówki (chyba zbyt kontaktowa…) – i z przyjemnością zauważyłem, że większość osób stanowią studentki, niektóre naprawdę ładne. Siedziałem więc patrząc, jak ze swojej szatni wychodzą kolejne dziewczyny, zaopatrzone w rakietki, ubrane najczęściej w krótkie spodenki i luźne koszulki. Zwróciłem uwagę zwłaszcza na jedną. Niewysoka szczupła blondynka, z włosami spiętymi w koński ogon, ubrana w szarą bluzkę (pod którą rysowały się średniej wielkości piersi) i bardzo krótkie, obcisłe pomarańczowe spodenki….