Koleżanka z klasy

1 lutego 2017

Ostatnie tygodnie odpuścił sobie naukę. Nie jest to pierwsza klasa, w której należy sobie wyrobić dobrą opinię, a matura dopiero za rok. Przez ferie chciał uzupełnić zeszyty. Pożyczył je od Agnieszki, koleżanki, która jego zdaniem miała figurę doskonałą. Nieraz wyobrażał sobie, że razem igraszkują.
Pierwszy tydzień ferii minął, w drugim postanowił zeszyty oddać. Umówili się na czwartek, na godzinę 11, przed dworcem PKP. Spojrzał na telefon, „Nowa wiadomość od Aga K.”. Sprawdził. „Maciek, przepraszam Cie bardzo, spóźnię się kilka minut”. Puścił sygnałek. Czekał obserwując ludzi. Nie patrzył na zegarek i gdy ją w końcu zobaczył nie wiedział czy spóźniła się 5 czy 10 minut. Wszystko jedno. Przywitali się całusem w policzek, jak to ostatnio mieli w zwyczaju.

-Aguś, mogę Cię wyciągnąć na krótki spacer?
-Jasne. Jak już wyszłam z domu to tam prędko nie wrócę.
-Zaraz wrócisz… Widzę, że coś zakatarzona jesteś…
-A tam, nie przejmuj się.

Uśmiechnęła się. Miała piękny uśmiech, zęby idealnie proste, z powodzeniem mogłaby grać w reklamie pasty do zębów. Spacerowali rozmawiając o szkole, o wycieczce, na którą z ich klasy jedzie 5 osób, o wygranej Barcelony z Chelsea… Słowem o wszystkim i o niczym. Maciek nie znał tych terenów, więc Aga prowadziła. Weszli w pustą uliczkę.

-Maciek, powiedz mi, czemu zmieniłeś zdanie o mnie i o Ani?
Nie spodziewał się tego. Chciał odbyć tą rozmowę, ale dopiero po zakończeniu szkoły średniej.
-Miałem Ci to powiedzieć dopiero po maturze, ale niech będzie… Już w gimnazjum mi się podobałaś. Gdy zobaczyłem Cię w mojej klasie stwierdziłem, że nic z tego nie będzie, klasowe związki nigdy się nie udają. Byłem troche wściekły. No i takie tam…
-Ja Ci się podobałam? Jaaasne…
-Poważnie…

Doszli pod jej dom. Jeszcze chwilę pogadali.
-Dobra, zaczyna mi sie robić zimno, uciekam – powiedziała Agnieszka.
Maciek wyjął z plecaka zeszyty i oddał jej dziękując za wszystko.
-Nie ma za co. Musisz iść, czy może wejdziesz na herbatę?
-W sumie napiłbym się czegoś ciepłego… ale nie chcę Ci robić kłopotu…
-A, weź przestań. Chodź. Wyjęła klucze, ootworzyła dom. Była sama. Wzięła go do swojego pokoju.
-Przperaszam Cię za bałagan…
-Co? Eee… Jestem chłopakiem dla mnie to normalne…
Wyszła.
Wróciła po chwili niosąc ciepłą herbatkę.
-Nie będzie Ci przeszkadzać jak wskoczę w piżamkę?
-Nie, skąd…
Nie krępowała się zbytnio. Sciągnęłą bluzę, podkoszulek. Stała przed nim w samych spodniach i staniczku. Niestety, nie zobaczył tego, co chciałby zobaczyć od kilkunastu miesięcy. Odpinając stanik odwróciła się do niego plecami. Założyła koszulę nocną, która była niewiele dłuższa od jego podkoszulka. Ściągnęła spodnie, miała na sobie seksowne czarne stringi. Wskoczyła pod kołdrę. W spodniach Maćka już był namiocik. Założył nogę na nogę. Przestał o niej myśleć jak o koleżance z klasy.
-Mógłbyś mi podać herbatę?
-Yyy… – miał jeansy, jak wstanie, ona wszystko zauważy. Trudno… -Jasne.
Wstał, spojrzała na jego krocze. Uśmiechnęła się.
-A może chcesz się zagrzać pod kołderką?
Stał wmurowany.
-No, chodź… – odsłoniła kołdrę, klepiąc kawałek łóżka, na którym chciała aby on się położył.
Ściągnął sweter, podkoszulek i jeansy. Został w samych bokserkach.
-Wskakuj – powiedziała z uśmiechem, który go wprost rozbroił. -Wiesz… Ty też mi się bardzo podobasz…
Wszedł do łóżka. Zaczęła gryźć go po szyi, zjechała językiem w dół, zatoczyła ósemkę wokół jego sutków po czym każdego z nich pieszczotliwie cmoknęła. Podniosła się, patrząc mu prosto w oczy. Nawet nie wiedział kiedy zaczęli się pożerać nawzajem. Całował zabójczo, jej język nigdy jeszcze nie był tak pieszczony. Nie przestając jej całować zaczął masować jej uda. Poczuła wręcz orgastyczne mrowienie. Najpierw między udami i wzdłuż krzyża, potem w podbrzuszu. Traktował jej usta jak coś świętego. Przerwa na złapanie oddechu. Ściągnęła koszulkę. Zobaczył jej piersi. Były piękne. Wziął prawą cytrynkę do ręki, ugryzł ją pieszczotliwie w nabrzmiałego sutka. Jęknęła z rozkoszy. Zrzucił kołdrę na podłogę. Językiem pieścił jej piersi, brzuch… Spojrzał na nią. Była w ekstazie. Złapał seksowne majteczki i śmiałym ruchem zdjął je. Jej muszelka przystrzyżona była w paseczek. Jego zmysły zaczęły wariować. Wsadził dwa palce do środka. Rozchylił je, po czym nagle w jej róży znałazł się jego język. Lizał chciwie, od czasu do czasu przygryzając pieszczotliwie wargi. Gdy Agnieszka krzyczała już z rozkoszy on wziął się za łechtaczkę. Ledwo zaczął, już jego twarz oblana była jej sokami. To go tylko zmotywowało. Zaczął lizać i ssać namiętnie jej łechtaczkę. Słyszał jak jego patrnerka krzyczy. Dłońmi złapał jej pośladki i zaczął je delikatnie masować. Zaczęła go ciągnąć za długie włosy, wciąż krzycząc z rozkoszy. W końcu podniosła mu głowę i kazała wstać. Usłuchał posłusznie. Chwilę stała przed nim naga patrząc na jego bokserki, które tworzyły namiocik.
-Czas na rewanż – powiedziała.

Klęknęła przed nim i jednym ruchem zdjęła je z niego i z olbrzymią chciwością zaczęła patrzyć na penisa. Był bardzo nabrzmiały. Cmoknęła go pieszczotliwie w główkę po czym uśmiechnęła się do Maćka. Złapała go w rękę. Kilka razy delikatnie zjechała w dół i w górę. Zaczęła go lizać. Z góry na dół, z dołu do góry. Zrobiła jeszcze kółeczko wokół żołędzi i wzięła go w usta. Ruszała głową to do przodu, to do tyłu. Maciek był już tak podniecony, że wystarczyło dosłownie kilka ruchów do końca.

-Strzelam! – krzyknął.

Popatrzyła na niego i zauważył, że jej oczka się bardzo smieją do niego i że wcale nie ma zamiaru przestać. Wystrzelił prosto w jej usta. Połknęła wszystko.
-No… to wypadałoby się wykąpać, co? – powiedziała Agnieszka i dodała uśmiechając się – Chodź pod prysznic.
Szedł za nią i patrzył na jej piękne, nagie ciało.
-Idź pierwszy, ja muszę umyć ząbki…

Wszedł. Puścił ciepłą wodę. Soki na jego twarzy już przyschły i doopiero teraz zmyły się razem z wodą. Na wspomnienie tego co się wydarzyło mały żołnierz znów stanął na baczność. Do kabiny weszła Agnieszka i od razu pocałowała go w usta. „Uff, na szczęście umyła zęby” – pomyślał Maciek. Namydlił ręcę i zaczął ją myć. Ramiona, plecy pośladki – nigdy w życiu nie przeżyła podobnego masażu. Odwróciła się do niego przodem. Zaczał masować jej piersi, a jego penis stawał się coraz większy. Podniosła nogę a on gładko wsunął penisa w jej szparkę. „Więc nie jesteś dziwicą… To nawet lepiej…” – pomyślał. Objęła go mocno podniesioną nogą, objęła i drugą, rękami łapiąc za szyję. Podrzucał ją patrząc na jej podskakujące piersi. Jego członek raz po raz drażnił jej pochwę. W tej pozycji przeszedł z nią do pokoju i usiadł na jej łóżku. Patrzył na nią. Była mokra i seksowna. Przytulił ją do siebie, głęboko w nią wchodząc pocierając przy tym łechtaczkę. Dyszała z rozkoszy nie mając już siły na jakikolwiek krzyk. Zaczął całować jej szyję, usłyszał jak ona mówi „Kocham Cię…”. Pocałował ją. Ich języki zaczęły toczyć regularną bitwę. Oblizał jej zęby, wciąż miały miętowy posmak. Cmoknął ją w prawą pierś i położył się na plecach, ona usiadła na nim. Teraz mogła przejąć inicjatywę. Patrzył jak jego penis znikał w jej pochwie i pojawiał się znowu. Spojrzał na jej twarz. Tym razem nie uśmiechała się, miała wyraźnie rozrysowaną ekstazę. To jej „mhm” przyprawiało go o dreszcze. Zaczęła przesuwać się do przodu i do tyłu. Widział jak jej cudowne piersi odbijają się od klatki piersiowej. Wsparty na łokciach przypatrywał się dziewczynie, z którą mógłby spędzić resztę życia. Poczuł, że zaraz wystrzeli. Poczuł na swoim penisie soki koleżanki z klasy i równocześnie wystrzelił. Położyła się obok niego, a on powiedział jej tylko „Ja Ciebie też…”. Zaczął gładzić ją po plecach.
-Jesteś jeszcze piękniejsza niż zwykle, choć wydawało mi się to nie możliwe… Zasnęli nawzajem spleceni ramionami…

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *