Zimowe poranki
Opowiadania erotyczne kobiet / 25 stycznia 2017

Zimowe poranki… nigdy ich nie lubiałam. Hałaśliwy budzik przerywający sen, ciemności za oknem i zimna woda w łazience. Pozostanie w łóżku nie wchodziło w grę. Musiałam wstać, umyć się i ubrać, zjeść śniadanie. Najgorsze było wyjście z domu. Mróz szczypał mnie w policzki gdy szłam przez zaspy do autobusu. Zbliżając się do przystanku poślizgnęłam się na oblodzonym chodniku i upadłam. Poczułam ostry ból w plecach. Jeden z mężczyzn stojących na przystanku szybko do mnie podszedł. -Czy coś się pani stało?- zapytał. Pochylał się nade mną z troską w oczach. Miał na sobie ciemny kożuszek, wełniany szalik i wysokie buty. -Źle się pani czuje?- zapytał jeszcze raz. -Nie, wszystko w porządku- odpowiedziałam. Podał mi rękę. Chciałam wstać, ale nie mogłam. Przygryzłam dolną wargę. -Nie dam rady…- szepnęłam. -Czy pani coś złamała? Nie byłam pewna. -Myślę, że to tylko potłuczenie. Proszę się o mnie nie martwić. Chyba jednak się martwił. Stał przez chwilę obok mnie, jakby się nad czymś zastanawiając. -Muszę pani jakoś pomóc. Proszę się o mnie oprzeć i wstać. Czy pani jedzie do pracy? -Na uczelnię. Jeszcze studiuję… A pan pewnie gdzieś się śpieszy… -Nie pan, tylko Jacek…- uśmiechnął się do mnie. -Nie, wyszedłem tylko na krótki spacer. Stwierdził, że…

Pierwsza masturbacja
Opowiadania erotyczne kobiet / 22 stycznia 2017

Czy zastanawialiście się jak wyglądała Wasza pierwsza masturbacja? Jak to się stało, że odkryliście w sobie zdolność do przeżywania orgazmu? Ja pewnego dnia, gdy nikogo nie było w domu postanowiłam, że zrobię sobie kąpiel w wannie. Zwykle korzystałam z kabiny prysznicowej, bo wanna była takim “luksusem” od święta. Oczywiście nic, jak to zazwyczaj każda dziewczyna – nie planowałam. Lubiłam sobie często nalać wody i płynu do kąpieli i po prostu poleżeć. Bardzo lubiłam bawić się różnymi kosmetykami, np. ujędrniającymi biust czy powodującymi spalanie tkanki tłuszczowej na brzuchu. Oczywiście wiem dziś, że takie kremy czy balsamy raczej nic nie dają. Dziś aby zadbać o linię wolę po prostu przed pracą pobiegać. To nic nie kosztuje a działa pozytywnie – dla zdrowia i dla urody. I było to tak – taka zwyczajna sobota, weszłam do wanny i nic planując leżąc w niej postanowiłam, że doleję sobie jeszcze wody, z reszta ta co w niej byłam była dość zimna. Tak jakoś się złożyło, że słuchawkę (baterię) od prysznica od wanny trzymałam w okolicy krocza. Ktoś kto się przede mną kąpał – nie wiem czy był to tato, mama, siostra czy brat – ustawił sobie prysznic na bicz, czyli jeden dość wąski ale mocny…

Masturbowałam się wibratorem z koleżanką
Opowiadania erotyczne kobiet / 18 stycznia 2017

Rano normalnie wstałam do szkoły. Było ponure październikowe popołudnie. Czekając na autobus do szkoły było bardzo zimno. Często jadąc do szkoły jeżdżę z moją koleżanką Anią. Tego dnia czekałam na przystanku, jednak jej nie było. Wsiadłam i pojechałam. Na krzyżówce po drodze Ania jednak wsiadła. Zaproponowała: – To co mamy dzisiaj matematykę, idziemy na wagary? – No wiesz, później znowu będą wzywać moją mamę bo mam tyle nieobecności – No co Ty, weź przestań, przecież masz już osiemnaście lat i jesteś w maturalnej klasie. Sama sobie to usprawiedliwisz, a jak nie, to ja napisze Ci usprawiedliwienie. – No dobra, a masz jakiś pomysł gdzie mogłybyśmy pójść? – Tak, pojedźmy dalej autobusem, pojedziemy do galerii handlowej. Po drodze sobie myślałam, że znowu opuszczę lekcje i będę miała zaległości. Ostatnio nie pisałam testu z języka polskiego, a dziś opuszczę kartkówkę z matematyki. Ale nic. Jedziemy. Ania kupiła sobie w KFC Longera, a ja w McDonalds BigMaca i herbatkę, żeby się ogrzać, bo kierowca chyba oszczędzał na paliwie. Usiadłyśmy przy stołach restauracyjnych żeby pogadać. Wtedy od słowa do słowa zaczął się wstydliwy temat. Ania zapytała: – Chciałam Ciebie zapytać, czy… – No pytać, wal śmiało. – Bo wiesz to jest dość intymne pytanie…

Pożegnanie z Dorotką

Działo się to na początku września 2004 roku. Choć wszystkim okres ten kojarzy się z powakacyjnym powrotem do łagru jakim dla niektórych potrafi być szkoła, dla mnie wakacje jeszcze trwały. Znajdowałem się bowiem w sanatorium w Szczawnie-Zdroju pod Wałbrzychem, a turnus miał zakończyć się dopiero za dwa dni, czyli piątego września, a wiec już po rozpoczęciu roku szkolnego przez moja klasę. Już niedługo miałem zobaczyć się ze starymi znajomymi, ale wcale nie byłem szczęśliwy. Wiedziałem, że będę żałować tych wszystkich których tutaj poznałem i że mało prawdopodobne jest abym kiedykolwiek z kimś spotkał się ponownie. Mój nastrój i tak był niczym w porównaniu z reakcjami moich kumpli na odjazdy kolejnych dziewczyn do domu. Zwłaszcza kiedy wyjechała Patrycja bardzo nasilił się Syndrom Skakania z Balkonu. Ja byłem nieco bardziej zrównoważony niż te niedorozwinięte łebki, wiec na razie mnie to ominęło tym bardziej, że osoba, na której najbardziej mi zależało na szczęście jeszcze nie pojechała. Zastanawiałem się tylko jak długo utrzyma się mój stan jako-takiego dobrego samopoczucia. Były to moje ostatnie godziny z Dorotką, która miała wyjechać już jutro. Żałowałem, ze nie zdążyłem jej powiedzieć tego wszystkiego co chciałem, rozpaczliwie marzyłem, ze wróci choć dzień później, wtedy kiedy ja, przynajmniej kilka godzin…

Jak zrywała z niewinnością

– Czemu jesteś tak ubrana? – Jak? – Tak ładnie. – zauważył, że jest nawet delikatnie umalowana. – No co Ty! Normalnie. – skłamała. (Chyba jej uwierzył!) Roześmiała się cicho. Trochę dlatego, że uwielbiała tę naiwność, a trochę po to, by ukryć oznaki zdenerwowania. – Poczekaj chwilę, zaraz wracam! – powiedziała Luiza i wybiegła z pokoju. Irek był w nim po raz pierwszy. Podziwiał czystość i porządek. Oglądał kasety i płyty kompaktowe – jeden rządek, drugi rządek, trzeci! Rzucił okiem na ścianę nad łóżkiem na której wisieli: Robbie Williams, Eminem, Paddy Kelly. Na specjalnej półce poukładała różne muszle. Niektóre z nich zbierali razem, w czasie minionych wakacji. Nie mógł nie zauważyć kartek od znajomych, przyjaciół (z kraju, z zagranicy, z gór, z nad morza). – Już! Jestem! – wreszcie Luiza wróciła. Kartka od Karoliny, która przez chwilę była w rękach Irka upadła na podłogę. Luiza była w welonie ślubnym! – Nie zgrywaj się! – zdawało się jej, że on wie, po co go tu zaprosiła (albo przynajmniej się domyśla)… „Chyba ona nie chce mi się oświadczyć…” – pomyślał Irek, ale uznał, że to byłoby głupie, więc milczał. A ona się śmiała. Chciała mu coś pokazać, ale nie to, że jest…

szok
Opowiadania erotyczne kobiet / 9 stycznia 2017

Wszystko wydarzyło się na wakacjach, na których byłam wraz z rodzicami nad polskim Bałtykiem. Na wyjazd z nimi zgodziłam się bardzo niechętnie, skończyłam właśnie 17 lat i nie miałam ochoty nudzić się z rodzicami, którzy traktowali mnie nadal jak małą dziewczynkę i rozliczali z każdego grosza. Na szczęście już trzeciego dnia poznałam na plaży Patrycję, dziewczynę w moim wieku bardzo samodzielną i niezależną. Jak mi opowiedziała, spędzała wakacje wędrując wzdłuż polskiego wybrzeża od Świnoujścia aż po Hel, zatrzymując się po parę dni w bardziej atrakcyjnych miejscach. Zauważyłam, że z pieniędzmi się nie liczy i żyje na tzw. wysokiej stopie. – Chyba masz zamożnych „starych” – zagadnęłam wreszcie, gdy znów stawiała mi w barze. – Nie, to są moje pieniądze – zarabiam i wydaję! Okazało się, że dorabia sobie pracując w nightclubach, które jak grzyby po deszczu powstały w nawet najmniejszych miejscowościach wybrzeża. Łatwa i nieźle płatna robota, nie trzeba zaraz zgadzać się na seks, można na godziny potańczyć albo obciągnąć komuś dyskretnie kutasa – a kasa wpada! Podobno co dzień przychodziły i odchodziły dziewczyny i nie ma problemu, jeśli chciałabym spróbować. W pierwszej chwili aż się żachnęłam: – Co ty Patti, to nie dla mnie, nie ma mowy – wykluczone!!!…

Droga na wesele

Marzena była 29-letnią panną. Prawie wszystkie jej koleżanki wyszły już za mąż, a ona nadal była samotna. Pewnie dlatego, że mieszkała na wsi. Była niebrzydka i miała całkiem zgrabną figurkę (może tylko pupa była nieco za duża). Do tego była „cycatką”. Miała świadomość, że jej spory biust przyciąga wzrok mężczyzn. Marzena uwielbiała ubierać się elegancko. Chodziła w szpilkach (zimą w kozaczkach na wysokim obcasie). Przeważnie zakładała spódnice, miała w swojej szafie kiecki o różnych długościach. Lubiła miniówki, ale przychodzić w minispódniczkach do szkoły (gdzie pracowała) nie wypadało… Marzena dobrze się czuła też w pończochach i dobrej, koronkowej bieliźnie. Miała kilka par majteczek tak koronkowych, że aż prześwitujących. Teraz Marzenę spotkała okazja, żeby kupić sobie coś eleganckiego. Została zaproszona na wesele koleżanki ze studiów. Postanowiła sprawić sobie szczególnie efektowną sukienkę. Do niej szpilki, pończochy i torebkę. Dużo czasu spędziła w przymierzalniach. W końcu kupiła kieckę. Dość seksowną- bordową, z dużym dekoltem, wysokim rozcięciem na nodze. Do tego czarne szpilki, pończochy i torebkę. Przy okazji kupiła sobie nową bieliznę. Wiedziała, że spod sukienki będą wystawać ramiączka stanika, więc wybrała podobny kolorystycznie- czerwony biustonosz. I czerwone stringi. Postanowiła przyjechać do koleżanki kilka godzin wcześniej, licząc że może jej pomóc w przygotowaniach. Dlatego wsiadła…