Z życia prostytutki
Opowiadania erotyczne kobiet / 28 grudnia 2016

Prostytutka, kurwa, dziwka…. wiele już określeń słyszałam. Nie brałam nigdy ich do siebie, w końcu jestem panią z agencji i wszystkie te nazw są prawdziwe, nie robią już na mnie wrażenia. Mam wielu klientów, różnych, z różnymi zboczeniami i dziwnymi pragnieniami. Jedni chcą tylko mnie zerżnąć i iść do domu, do żony, kochanki, dziewczyny. Inni zabierają mnie w różne miejsca, by spełnić to, o czym od dawna marzyli. Moja rola była i jest różna. Nie narzekam, choć czasem są dziwne zachcianki klientów i sama muszę przełamywać swoje obawy, by spełnić ich prośby. Pewnego dnia przyszli do mnie dwaj panowie. Oj mieli już około 70 lat. Byli samotni, ale jeszcze z wielkimi pragnieniami. Jak ich zobaczyłam, nie wiedziałam, co powiedzieć, jak się zachować. Wyglądali całkiem nieźle, trzymali formę. Zastanawiałam się czego mogą ode mnie chcieć. Mówili, że mają problem z erekcją, nie spotykają się z kobietami, ale mają jeszcze swoje potrzeby. Przynieśli swoje zabawki, zawsze ich to rajcowało. Mieli wibratory, kulki analne, zatyczki, pasy, itp. Troszkę się zdziwiłam, że panowie w tym wieku, tak chcą się zabawić, lecz w końcu to klienci. Najpierw kazali mi się rozebrać, do naga. Zrobiłam to. Chcieli by najpierw wziąć im do ust, by poczuli się…

Pośród ciemności

Być może wydawało mu się, że mimo wszystko nic się nie stanie. Być może uważał, że się z tego jakoś wywinie, wyglądał na niezdecydowanego w każdym calu. Uświadomił to sobie, kiedy tylko stanął na korytarzu. „Bzdet” – pomyślał, kiedy do głosu zaczęły dochodzić ostatnie podrygi racjonalizmu. Te drzwi czekały na niego, stały przed nim otworem – wystarczyło tylko nacisnąć klamkę i po prostu wejść… Ale to wydawało się zbyt proste. On, nieśmiały w duchu, na pozór otwarty i odważny – tacy zawsze znajdą jakiś lęk na samym dnie swojej duszy. Gdy przyjdzie stosowna chwila schwycą się go jak ostatniej deski ratunku. „No przeciez chciałem, ale…” Poznał ją parę dni temu, kiedy tylko się wprowadziła. Rozmawiali o głupotach, w końcu ktoś musiał pomóc jej przenieść bagaże. Prośba była aż nazbyt dyplomatyczna – „pomożesz mi?”, rzucone ot tak, bez wyraźniejszej intencji, połączone z hipnotyzującym spojrzeniem zielonych oczu. Sukienka w podobnym kolorze, taka filigranowa sylwetka… Pewnie, zauważył to. Musiał to zauważyć. Ale nawet teraz, stojąc przed jej drzwiami, nie był do końca pewny jej intencji. Nie wiedział, co miała na myśli, kiedy podrzuciła mu tę dziwną karteczkę pod drzwi. Rozmawiali tylko kilka razy, ot, tak się zdarzyło, on nie miał się komu wyżalić,…

Sanatorium

Był to trzeci tydzień mojego pobytu w sanatorium, gdzie zawsze w sierpniu spędzałem wakacje. Lubiłem to miejsce, cały miesiąc wolności spędzany razem z wieloma fajnymi dziewczynami?. Co prawda byłem dość nieśmiały i nigdy nie próbowałem wychodzić z żadna poza granice kumplowania się ale czułem ze kiedyś w końcu musi to nastąpić, nie można przecież być małym chłopczykiem przez całe życie. Najważniejsze było tylko spotkać odpowiednią osobę, odpowiednio rozrywkową i fajną i wystarczająco odważną by przezwyciężyć moją nieśmiałość i starczyło tej odwagi na nas oboje. Kimś takim była na pewno Paulina z Gdańska. Niesamowita laska, piękna i bardzo dojrzała, starsza ode mnie o dwa lata lecz wydawało mi się że dzielą nas całe wieki. Przede wszystkim Paulina posiadała to czego mi brakowało: odwagę, pewność siebie i cieszenie się życiem. Ja który wyolbrzymiałem wiecznie swoje problemy, skryty i nieśmiały, nigdy bym nie przypuszczał że ktoś taki jak ona zechce zwrócić na mnie uwagę. A jednak tak się stało… Jakoś się tak ułożyło, że zgadaliśmy się bardzo a Paulina zaczęła być częstym gościem w moim pokoju. Nie wiedziałem czy to z mojego powodu czy dlatego że oboje lubiliśmy formację Myslovitz i szybko znaleźliśmy wspólny język rozmawiając o Rojku i spółce. Z biegiem dni…

Prysznic z Aneczką
Opowiadania erotyczne kobiet / 13 grudnia 2016

Byłam na dworze z Anką. Rozmawiałyśmy o tym co zawsze – o facetach. Temat oblukany, ale mimo wszystko zawsze można coś dodać. Tym razem to Anka nawijała. Zaczęła opowiadać o swoim spotkaniu z Tomkiem. Była szczera i cieszyło mnie to, że nie krępowała się przede mną. Opowiadała mi o ich wspólnych pieszczotach. Jak to ona zrobiła pierwszy krok w jego pokoju, na jego łóżku. Jak rozpięła jego rozporek i zaczęła się bawić jego kutaskiem. Opowiadała ze wszystkimi najdrobniejszymi szczegółami. On robił jej minetkę, nawet kilka razy. Co z tego, że w pokoju obok był jego ojciec. Przyznała się, że miała 3 ograzmy, „pierwsze” orgazmy jej życia, tak mówiła – bo do masturbacji przyznać się nie chciała. Zapytałam ją co wtedy czuła. Ja już byłam po tym przeżyciu, ale też nigdy jej się z tego nie „spowiadałam”. Pytałam czy były odgłosy. Ona powiedziała, że tak, krótkie subtelne pojękiwania i kołysanie biodrami. Chciało jej się krzyczeć ale nie mieli warunków. Opowiadała jak on wytryskał praktycznie 5 razy pod rząd, jak robiła mu dobrze ręką, jak bawiła się nim. Jak on jej ssał i całował sutki. Jak było jej dobrze… Szczerze mówiąc – podnieciło mnie to bardzo, ale nie chciałam tego po sobie…

Marek, Ania i jej starsza siostrzyczka

Marek był zwyczajnym chłopakiem, którego pasją były komputery i gry komputerowe. Miał 17 lat i wiedział już jak wygląda kobieta, ale jeszcze nie widział w swoim życiu żadnej nago. Oczywiście posiadał pokaźny „skład” gazet i filmów erotycznych, jak to w jego wieku bywało u normalnych chłopaków, i nieraz zabawiał się swoim przyjacielem, ale nigdy jeszcze nie robił tego z żadną kobietą. Mieszkał on w niewielkiej wioseczce, gdzie większość jej mieszkańców znała się bardzo dobrze więc zmuszony był do kupowania swoich „akcesoriów” do zabawy w mieście, w którym chodził do szkoły ponadgimnazjalnej. Tego dnia, w którym zdarzyła się jego przygoda (a był to piątek), Marek zaszedł do sklepu z gazetami żeby powiększyć swój zbiór o kolejną publikację „Gorących lesbijek”. Jak zawsze poszedł do sklepu rano przed szkołą, później wraz z gazetka w plecaku ruszył w stronę szkoły. Podczas lekcji nie mógł się skupić, ciągle myślał o swoim świerszczyku i zastanawiał się ile filmików uda mu się dzisiaj zobaczyć. Jego dzień nie zapowiadał się jednak zbyt lekko, gdyż miał dziewięć lekcji i kółko matematyczne. Po czwartej lekcji podeszła do niego jego koleżanka z klasy Ania. Była ona średniego wzrostu blondynką, miała dosyć zgrabna figurę. Była bardzo ładna, zawsze opalona i dobrze ubrana….

Pożegnanie w lustrzanym pokoiku
Opowiadania erotyczne kobiet / 9 grudnia 2016

Kończąc swój nadzór nad naszym przedstawicielstwem w Hamburgu postanowiłam we właściwy sposób pożegnać się ze znaczącymi dla mnie miejscami. Jednym z takich miejsc był Klub, w którym był „Lustrzany Pokoik”. Miałam z tego miejsca miłe wspomnienia, więc i tym razem wysłałam do Szefa Klubu informacje, że chciałabym u nich spędzić piątek, a jego prosiłam o ewentualna propozycje formy spędzenia czasu. Tutaj informacja dla tych, którzy nie czytali poprzedniego mojego opowiadania dotyczącego Lustrzanego Pokoiku. Jest to pomieszczenie, którego ściany stanowią tzw. weneckie lustra, to znaczy od wewnętrznej strony jest lustro, od zewnętrznej wszystko widać, co się za tym lustrem dzieje. W odpowiedzi otrzymałam informacje, że bardzo się ucieszyli informacją o możliwości widzenia się ze mną i proponują mi spędzenie w Klubie całego wieczoru, podczas którego miałabym pięć wyjść na „parkiet”, ostatnie w formie atrakcyjnego pająka. Pięć wyjść oznaczało pięciokrotne pokazanie się przed publicznością. Pomyślałam, pięć zbliżeń na cały wieczór, to mieści się w granicach moich możliwości. Umówiliśmy się, że zacznę o dwudziestej. „Zmęczona” pożegnaniem z „Kompanią” Manfreda przez cały piątek praktycznie leżałam w łóżku, poza wyjściem na masaż. Ale pomimo to, kiedy zaczął zbliżać się czas wyjazdu czułam podbrzusze. Tym nie mniej nie było rady, umówiłam się. Przyjechał samochód, wsiadłam, pojechałam,…

Przedział

Magda jechała pociągiem tego dnia do swojej koleżanki na wakacje. Była to długa trasa i rodzice trochę obawiali się puszczać w nią szesnastoletnią córkę. Po wielu namowach i prośbach zgodzili się. Teraz siedziała w pustym przedziale i czytała jakieś pismo młodzieżowe. Miała niewiele ponad 160 centymetrów wzrostu, czarne włosy do ramion i delikatnie zadarty nosek, na którym nosiła okulary. Była bardzo ładną dziewczyną, obiektem westchnień wielu chłopców, lecz dobre wychowanie rodziców powodowało to, że nadal z żadnym nie chodziła a co za tym idzie, była jeszcze dziewicą. Właśnie sięgała do plecaka po napój, kiedy drzwi do przedziału otworzyły się gwałtownie i weszło do niego trzech podpitych, ogolonych na łyso facetów w okolicy trzydziestki. -Można? – powiedział jeden i nie czekając na odpowiedź usadowił się naprzeciwko zdezorientowanej dziewczyny. – Wacha, zamknij drzwi i zasłoń to gówno. – rzucił do ostatniego, który wszedł. – Na zamek? – spytał Wacha. – A na co, na kutasa? – Spoko Menel. Już się robi. Magda postanowiła w tym momencie opuścić przedział i w momencie, kiedy wzięła swój plecak i chciała wyjść, mężczyzna złapał ją za włosy i szarpnięciem w dół zmusił do siąknięcia powrotem. – Gdzie się wybierasz? – spytał i splunął jej prosto w…

Konfuzja

Światło słoneczne wyraźnie już poczerwieniało, kiedy Xena i Gabriela osiągnęły wreszcie skraj puszczy. Wykończony przedzieraniem się przez zbite poszycie Argo smutnie zwieszał łeb. Zmęczenie zwierzęcia potęgowała konieczność dźwigania na grzbiecie podwójnego ciężaru. Rozpaczliwe końskie rzężenie słychać było chyba w promieniu mili. Widać było, że Argo nie zrobi już dziś ani kroku. Na szczęście nie było chyba takiej potrzeby. Xena zatopiła wzrok w przestrzeni. Zachodzące za ich plecami słońce rzucało krwawe błyski na rozciągające się przed nimi morze traw. Xena wiedziała, że tym stepem można, nie napotykając innych niż rzeki przeszkód pogalopować aż do kraju Hanów, gdzie lata temu poznała Lao Ma, a potem walczyła z Zielonym Smokiem. Po policzku wojowniczki stoczyła się łza. Wspomnienie Lao Ma ciągle wywoływało ból. – Może byśmy się na coś zdecydowały? ? odezwał się głos zza jej karku- ja jestem za tym, aby tu przenocować. Herkules z Ewą będą na nas czekać nad rzeką, a to jeszcze kawał drogi. I tak nie zdążymy przed nocą, Argo jest wykończony, ja również, a poza tym wszystkim, dzisiaj jest przecież pełnia. Xena uśmiechnęła się. Lao Ma nie żyła, ale miała przecież Gabrielę. Słoneczko jej żywota. Nawet teraz czuła z tyłu rozkoszne promieniowanie ciała blondynki. Czuła coś jeszcze. No…

Siedemnastolatka

Mam 18 lat. A to co teraz opowiem miało miejsce dokładnie rok temu, na wakacjach. Siedziałam sama w domu. Nudziłam się niemiłosiernie. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko wstałam, by je otworzyć. Okazało się, że to najlepszy przyjaciel mojego starszego brata – Piotr. Tutaj muszę przyznać, że zawsze za nim przepadałam. Jest niezwykle sympatyczny, zabawny, no i na brak urody też nie cierpi. Jest naprawdę przystojny… Zaprosiłam go oczywiście do środka. Zaproponowałam coś do picia, było strasznie gorąco. Nalałam soku i sięgnęłam do zamrażarki po lód. Piotr siedział na krześle w kuchni i czekał na napój. Ja w tym czasie męczyłam się z kostkami lodu. Za nic w świecie nie chciały wyskoczyć z foremki. W końcu wyskoczyły, tyle że jedna centralnie w moje czoło. Zdecydowanie poczułam to jaka jest twarda. Złapałam się za czoło. Piotr szybko zareagował i zaczął przyglądać się bliżej miejscu, w które uderzyła przeklęta kostka. Słyszałam jak coś mówił o tym, że to nic wielkiego, że może być tylko niewielki siniak. Ale ja myślałam wtedy o czymś innym…Kurcze, ale on miał cudowne dłonie. W końcu zaproponował, żebyśmy gdzieś usiedli, bo chciał się temu bliżej przypatrzyć. Usiedliśmy na kanapie w salonie. Przysunęłam się blisko, by mógł dokładnie obejrzeć…

Spotkanie

Byliśmy małżeństwem od 16 lat. Nasze życie erotyczne biegło spokojnie, bez nadzwyczajnych ekscesów, bez poszukiwań i eksperymentów, chociaż nie do końca. Ot takie sobie prawie statystyczne małżeństwo. Co prawda zdarzały się nam obojgu przygody pozamałżeńskie, jednakże nie miały one żadnego wpływu na nasz związek jak i na nasze wzajemne uczucia. Traktowaliśmy te zdarzenia nie powiem, że lekceważąco, ale na pewno obojętnie. Oczywiście obowiązywała bezwzględna szczerość w tej materii. Na święta pojechaliśmy do rodziców żony, którzy mieszkali w małym miasteczku na południu Polski, a w którym żona spędziła całe dzieciństwo i młodość do czasu rozpoczęcia studiów. Drugiego dnia świąt wyszliśmy na spacer. Naprzeciwko nas szła również jakaś para trzymając się pod rękę. On wysoki, przystojny mężczyzna lat około 40, ona pulchna (nie gruba) sympatyczna blondynka, też lat około 40. Gdy odległość między nami zmalała do 2-3 metrów mężczyzna zawołał: – Renata?! – Renata – odrzekła moja żona. – Michał? – Michał – odrzekł nieznajomy. – Poznajcie się. Mój mąż Janusz a to mój przyjaciel z lat młodości – Michał. – Renata moja koleżanka z dawnych lat a to moja żona Krystyna. – Kiedy to ostatni raz się widzieliśmy Michale? – Chyba jakieś 18 lat temu jak wyjechałaś na studia. – Zgadza…